Cóż za zbieg okoliczności...
Twierdzi się, żelekcje religii są nieobowiązkowe. Doprawdy? Nie zapominajmy, że na lekcjereligii zapisany jest z góry każdy uczeń. To nie to, co przecież podobnienieobowiązkowe lekcje wychowania do życia w rodzinie, gdzie każdy sam maprzynieść kartkę, w której rodzic ma zaznaczyć, czy wyraża zgodę na udział, czyteż nie. Niby niewielka różnica, ale robi swoje w naszym biernym społeczeństwie.Ale jeśli ktoś chce, to może się wypisać, prawda? Niekoniecznie. Do złożeniatakiej deklaracji potrzebny jest podpis rodzica lub opiekuna. Czyżby ktośuważał, że uczeń liceum nie jest świadomy i odpowiedzialny za własne sumienie?